Fan fantastyki oraz science-fiction. Wielbiciel komiksów. Wychowany na Gwiezdnych Wojnach, oraz komiksach kradzionych kuzynowi.

Możecie spodziewać się wszystkiego, ale i tak nie będziecie przygotowani na to co zobaczycie w kinie. Kolejna cześć przygód najemnika z niewyparzoną gębą to istny festiwal bicia jedynki na głowę.

Wszystkiego jest tutaj więcej, lepiej, śmieszniej i odważniej.

Po sukcesie pierwszej części scenarzyści postanowili sprawdzić na jak wiele mogą sobie pozwolić, co w ostateczności przełożyło się na jeszcze lepsze odwzorowanie postaci. Czwarta ściana jest burzona często i gęsto, odniesienia do popkultury pojawiają się jak grzyby po deszczu, a cameo które się pojawiają są po prostu mistrzowskie.

Fabularnie „Deadpool 2” wypada rożnie. Ma lepsze i gorsze momenty, czasami stara się być czymś więcej niż wszyscy się spodziewają, przez co niektóre sceny są dosyć cheezy, niemniej w ostatecznym rozrachunku są w zdecydowanej mniejszości.

Początkowo można odnieść wrażenie, że film jest wtórny, a motywacje głównego bohatera przereklamowane, jednak ciężko przy tak specyficznej produkcji oraz, co ważniejsze – postaci, uniknąć wrażenia schematyczności. Jeśli chodzi zaś o główny motor napędowy Deadpoola, otrzymujemy wspaniałe, bezpośrednie odniesienie do komiksów. Znawcy komiksów będą zadowoleni, reszta – nie musi. I tak zrozumie ciężar sytuacji.

Film jest hejtoodporny. Burzenie czwartej ściany wybiło się w nim na zupełnie nowy, wyższy poziom. Słaby wątek w scenariuszu? Zanim zdążycie ponarzekać DP sam się do was odwróci i o tym powie. Cała walka w CGI ze względu na niski budżet? O tym też dowiecie się od głównego bohatera jeszcze zanim to zobaczycie.

W momencie kiedy ostatni film o Wolverinie był piękną alegorią kina superbohaterskiego, kolejna część przygód Deadpoola jest jego odbiciem w krzywym zwierciadle. Bohater nabija się z wieloletnich franczyz, oraz bezlitośnie szydzi z produkcji Marvela i DC.

„Deadpool 2” to udana kontynuacja, a jednocześnie kapitalny pastisz gatunku. Fani odnajdą tu doskonale odwzorowanego bohatera, a osoby zmęczone tego typu produkcjami również znajdą tutaj wiele dobrego dla siebie. Historia jest szalona, ale wspaniała (jak na kino familijne), kreacje bohaterów (X-FORCE!) genialne, a zabawa konwencją to po prostu wisienka na torcie.

PAMIĘTAJCIE! – PRAWDZIWI FANI ZOSTAJĄ NA SCENY PO NAPISACH!
(lepszych nie widzieliście)